Co zaskoczyło mnie w Wielkiej Brytanii
Emigracja

Co zaskoczyło mnie w Wielkiej Brytanii?

Dzisiaj podzielę się z Wami wszystkim, co zaskoczyło mnie po przyjeździe do Wielkiej Brytanii. Mimo, że do Anglii przyjechałam bardzo dawno temu jednak tematy które poruszę w dzisiejszym poście są wciąż aktualne. Niektóre śmieszą, inne bawią a jeszcze inne sprawiają, że szerzej otwieramy oczy ze zdumienia. A więc co mnie zaskoczyło po przyjeździe do Wielkiej Brytanii?

1. KULTURA

Przyjeżdzajac do Anglii to właśnie chyba zaskoczyło mnie najbardziej. Zaczynając od obsługi klienta w sklepie, a kończąc na zwykłym spacerze. Angielski sposób bycia znacząco różni się od tego który znamy z Polski. Wychodząc na zwykły spacer spotykasz ludzi którzy uśmiechają się kiedy cię mijają . Najczęściej usłyszysz też w tym momencie słynne angielskie ”How are you?” Sprzedawczynie w sklepie i Panie w urzędach sprawiają wrażenie jakby naprawdę, z całych sił chciały ci pomóc. W sklepach nigdy nie ma problemów ze zwrotem towaru z którego nie jesteśmy zadowoleni. A najczęściej słyszane przez nas słowa to: dziękuje, przepraszam i witaj. Anglicy dziękują za wszystko i równie często przepraszają. Po długim czasie spędzonym tutaj, ja także mam takie nawyki. Uśmiecham się do ludzi w sklepie, na ulicy i równie często dziękuję. Nieraz wywołując uśmiech Pan sprzedawczyń i ludzi w kolejkach w sklepie w Polsce. Uśmiech jest zaraźliwy, wiec uśmiechajmy się częściej!

2. WSZYTKO NA TELEFON

lub przez internet. Tutaj nie ma czegoś takiego jak sprawy urzędowe. Wszystko zaczynając od umowy z dostawca prądu na aplikacji ”Settle Status” kończąc załawia się przez internet lub telefon. Nie istnieje coś takiego jak chodzenie po urzędach i od okienka do okienka. I ja to bardzo doceniam. W dzisiejszym pędzącym świecie, w którym każda minuta jest na wagę złota to istotne ułatwienie.

3. ANGIELSKA POLICJA

A to była bardzo duża niespodzianka. Do tej pory pamiętam moja pierwsza po otrzymaniu prawa jazdy wyprawę do centrum miasta. Byłam bardzo zagubiona, nie mogłam znaleźć miejsca parkingowego, a z tych emocji zapomniałam o kierunkowskazach i pewnie wielu innych rzeczach też. Zatrzymałam samochód w małej uliczce na zakazie i byłam bliska łez kiedy ktoś zapukał w szybę samochodu. Jeszcze policjantki mi tu brakowało. I mandatu oczywiście. I wtedy padły słowa których absolutnie się nie spodziewałam : ” Czy potrzebujesz pomocy? Wyglądasz na zagubioną… ”. Pani policjantka pomogła mi znaleźć miejsce parkingowe i w żaden sposób mnie nie ukarała. Ani mandatem, ani słownie. Policjanci w Anglii są po to aby Ci pomoc. Nie po to, aby Cię ukarać. Zawsze kiedy widzę policjanta lub radiowóz policyjny czuję się bezpiecznie.

4. KURTKA LATEM, KLAPKI ZIMA

W Anglii nie dziwi widok ludzi spacerujących w ciepłych kurtkach latem, a japonkach zimą. Często spotykany widok, to także piżama w sklepie. Czy wyobrażacie sobie zobaczyć kogoś w pidżamie w sklepie w Polsce robiącego zakupy jakby nigdy nic? Tutaj było to tak częste, że sklep TESCO, w którym robię codzienne zakupy, powiesił baner przed wyjściem z informacja ”Footwear must be worn at all times and no nightwear is permitted.” Czyli po prostu możesz wejść do sklepu, ale w butach i w ubraniu, a nie piżamie. Myślę że to wynika z Angielskiego luzu. Tutaj nikt się nie spojrzy na ciebie bo masz dziwna fryzurę, fioletowe włosy czy wyskoczyłeś szybko po brakujące rzeczy w kapciach. I ja kocham ten Angielski luz. Chociaż pamiętam moje zdziwienie, jak pierwszy raz zobaczyłam dziewczynę w szlafroku, kapciach i z farba na głowie w sklepie 😉

5. HEALTH & SAFETY

Temat rzeka. Tutaj temat bezpieczeństwa jest traktowany bardzo poważnie. Prawdopodobnie dlatego ze odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu są też bardzo wysokie. Każda angielska firma zatrudnia ludzi zajmujących się tylko dbaniem o bezpieczeństwo pracownika. Istnieje bardzo dużo instrukcji informujących o tym jak powinniśmy wykonywać różne czynności bezpiecznie dla siebie i swojego zdrowia. Co jakiś czas przeprowadzane są szkolenia na ten temat, a każdy wypadek jest dokładnie analizowany, a jego następstwem są działania mające na calu poprawić bezpieczeństwo pracowników jeszcze bardziej.

6. GOTOWCE

Gotowce czyli jedzenie prosto do mikrofali. Gotowe w 4 minuty. W angielskich sklepach są całe działy wypełnione gotowymi potrawami. Tutaj pierwszy raz zetknęłam się z ugotowanymi ziemniakami prosto ze sklepowej lodówki. Pamiętam jak razem ze znajomymi oglądaliśmy jeden z angielskich programów na temat zdrowej diety. Ekipa montuje kamerę w domu zgłaszającej się do programu osoby, a później specjaliści komentują co powinna zmienić w swojej diecie. Byłam jedyną osoba, dla której dziwne było to, że główna bohaterka wszystko ”gotuje” w mikrofali. Od śniadania do kolacji. Prawdopodobnie popularność gotowego jedzenia, czy jeśli chodzi o jedzenie z mikrofali czy tzw. take away wynika z dostępności tych produktów. Po części także z wygody i braku czasu. Niemniej jednak zaskakuje, szczególnie tuż po przyjeździe na Wyspy.

7. DWA KRANY, SZNUREK I WYKLADZINA W ŁAZIENCE

A teraz cos Polskim dekoratorom wnętrz nie mieści się w głowie czyli o wykładzinie w łazience. Anglicy kochają wykładziny całym sercem. Sa wszędzie. Na schodach, w kuchni, w łazience, w urzędach a nawet na podłogach w angielskich pubach. Zaryzykuję stwierdzenie, że nigdzie na świecie nie są tak popularne jak w Anglii. Do tej pory nie mogę zrozumieć na czym polega ten fenomen. Podobnie jak faktu posiadania dwóch oddzielnych kurków w łazience. Jeden do wody cieplej, drugi do wody zimnej, a przecież nikt nie myje rak w zimnej wodzie ani w wrzątku. Dlaczego nie ułatwić sobie życia mieszając wodę ciepła i zimną ? Sznurek w łazience natomiast wynika z poprzednio opisanego punktu czyli bezpieczeństwa. I jeszcze jestem w stanie to zrozumieć… chociaż czy nie łatwiej byłoby po prostu zamontować włącznik światła przy wejściu do łazienki?

A co Was zaskoczyło po przyjeździe w Wielkiej Brytanii?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *